czasem jestem tak strasznie za głupia, że aż się nie mogę sobie nadziwić ;p nigdy więcej prawie dwóch win ;/ dzięki ci, Boże, za „How I met your mother”, bo nie wiem jakbym przetrwała te 2 godziny od wstania z łóżka do pójścia w końcu do wanny. uczucie obudzenia się w swoim łóżku, w bluzce, w której chodziłam poprzedniego dnia, nie pamiętając nawet, że wogóle kładłam się spać, jest całkiem intrygujące, ale i tak załamuje mnie fakt, że się doprowadzam do takiego stanu, a ostatnio robię to z podejrzanym upodobaniem (choć może nie aż do takiego stopnia). wrażeń mi się zachciało. potem z zażenowaniem zastanawiam się, czy i tym razem uderzyłam w szafę wychodząc (podobno nie). w sumie to całkiem dobrze mi z tym wszystkim, choć nie za bardzo wiem dlaczego. zrzucenie z siebie odpowiedzialności za powrót do domu i wogóle za wszystko (no może bez przesady), co robię przez te parę godzin, jest po prostu całkiem fajne ;p 

twoja opiekuńczość jest najwspanialsza na świecie i sprawia, że się roztapiam.