Archiwum dla Czerwiec, 2011

po 21 latach odkryłam, że…

niedawno mój uporządkowany, mający pewne konkretne fundamenty świat trochę się zawalił (żeby nie powiedzieć – runął). otóż po 21 latach chodzenia po tym świecie odkryłam, że można nie widzieć „Gwiezdnych Wojen” i normalnie funkcjonować. nie, żebym była jakąś zapaloną fanką czy wogóle jakimś świrem na tym punkcie, ale naprawdę nie wyobrażam sobie, że ktoś tego nie oglądał i jeszcze twierdzi uparcie, że urodził się na przełomie lat 80 i 90. nie, po prostu NIE! nie mogę wyjść z szoku, że istnieją tacy ludzie, a najgorsze, że wyglądają zupełnie normalnie i niczym się nie wyróżniają. całe życie byłam przekonana, że „Gwiezdnych Wojen” nie widzieli co najwyżej w Afryce. a tu się okazuje, że nie widział ich mój własny chłopak (z którym jestem ponad 2 lata), moje koleżanki ze studiów (a jedna nawet stwierdziła, że „przecież to jest jakieś gówno”) i koleżanki moich znajomych. to się po prostu nie mieści w żadnych społecznych normach! ten film to jest totalna klasyka i podstawa! a stwierdzenie, że to jakieś gówno jest przerażającym przejawem ignorancji! tak więc, podsumowując, człowiek uczy się całe życie. z ostatniej lekcji wyniosłam fakt, że „istnieją ludzie, którzy nie oglądali „Gwiezdnych Wojen”". 

zakochałam się w paintballu. zajebiście mi się to spodobało i mam nadzieję, że będę mieć więcej okazji. niespodzianka dla T. udała się wręcz świetnie, a przynajmniej tak mi się wydaje. w każdym razie, patrząc na niego uznałam, że jest zadowolony, a to sprawiło przyjemność mi samej.
usłyszałam dziś od koleżanki z wydziału, że „ja to wszystkich znam i mnie wszyscy lubią” ;D nie przyszłoby mi nawet do głowy, że ktoś mnie tak postrzega, ale to fajne :) 

miękkie serce = twarda dupa

po chuj chcieć dobrze, jak zawsze znajdzie się ktoś taki, kto udowodni ci, że wszyscy inni mają twoje chęci i starania głęboko w dupie. i nieważne ile włożysz w to zapału i energii, ludzie są tępi i świat nigdy się lepszy nie stanie. po co robić dobrze, skoro można zrobić źle i jeszcze nie wiedzieć dlaczego. 

co ja z tego mam, że mam dobre serce i chcę, żeby wszystkim żyło się lepiej? oprócz kopa w dupę to chyba jeszcze tylko zszarpane nerwy i łzy. wkurwia mnie moje miękkie serce. bo jak wiadomo, żeby pozwolić sobie na miękkie serce to trzeba mieć twardą dupę. a ja dupy też twardej nie mam. przejmuję się szczęściem wszystkich, martwię się czy każdy jest zadowolony, jakby to miało bezpośredni wpływ na mnie. i zresztą ma, ale tylko z tego powodu, że przywiązuję do tego taką wagę. wkurza mnie to moje przejmowanie się losem innych. każdy powinien dbać o siebie, a mnie to nie powinno obchodzić. i posiadając właśnie tę wiedzę nadal upieram się, że mnie to właśnie bardzo obchodzi. a najgorsze chyba w moich zjebanych chęciach jest to, że chcę, żeby zwierzętom się żyło lepiej. za to zbieram najgorsze kopy. co z tego, że ja będę próbowała zrobić dobrze, jak ktoś inny nie będzie zainteresowany moimi cholernymi staraniami i zrobi po swojemu (czyt. źle). ludzi się uświadamia cholernie trudno, słyszą tylko to, co chcą, a jeśli się z czymś nie zgadzają to tak na pewno nie jest i koniec. najbardziej dobija mnie, że ktoś bliski i pod moim nosem robi to, czemu ja próbuję tak cholernie zapobiec. najlepszy dowód na to, że świata poprawić po prostu nie można. tak jakby komuś, oprócz mnie i paru takich jak ja, na nim faktycznie zależało. 
bohaterstwa mi się kurwa zachciało.