Archiwum dla Sierpień, 2010

spadające gwiazdy

wyszłam wczoraj na balkon popatrzeć. uwielbiam deszcze meteorytów. zawsze, kiedy widzę jak spada gwiazda czuję się wyjątkowo. bo może tylko ja ją widziałam. może nikt inny nie patrzył właśnie na nią. tego, co widziałam i tego, co przeżyłam nikt mi nie odbierze. jest moje. zawsze irytuje mnie motyw spadającej gwiazdy w filmie. „o, patrz! spada gwiazda! pomyśl jakieś życzenie”, „może.. hmmm..”. a gwiazdy już dawno nie ma. przynajmniej, gdyby spadała naprawdę. to tylko ułamek sekundy, albo uda ci się to dostrzec, albo i nie. i cóż to za motyw z tymi życzeniami? uważam to, co prawda, za ładne, ale trochę wydumane. nie zdążysz pomyśleć swojego życzenia, jeżeli naprawdę nie wiesz, czego chcesz. a jeśli, czegoś chcesz bardzo mocno i to marzenie emanuje z ciebie, to i tak się spełni. bez względu na to, czy spadnie gwiazda, czy też nie. po prostu trzeba w to wierzyć. ja, patrząc wczoraj w niebo, uświadomiłam sobie, że nie potrzebuję wypowiadać życzenia. niczego mi nie brakuje (no, może oprócz zaliczenia z ue). może wraca do mnie ta optymistka. może „normalnieję”. chciałabym.

zmieniając temat – urzekło mnie „Moulin Rouge!”. świetny film, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. te stroje, ten klimat i ta historia. wszystko to tworzy niepowtarzalny nastrój. i do tego Paryż, taki z początku XX wieku. ktoś odwalił kawał dobrej roboty przy tym filmie. jeden wielki plus.

ogólnie jak widać zmiana szablonu. szybko mi się nudzą.

kawunia i żule

postanowiłam coś napisać. dlaczego? dlatego, że nie chce, żeby te smutne wpisy widniały na głównej stronie. wolę, żeby się schowały do archiwum. w ten sposób zaczną należeć do przeszłości, choć trochę.
generalnie nie wiem jak to jest, ale zawsze przyciągamy jakichś dziwnych ludzi. zwłaszcza żuli i zwłaszcza Kuba. śpiewający, żebrzący, milczący, do wyboru, do koloru. i potem trzeba przepraszać obsługę za ten niewygodny magnes ;) i chyba myślę już pozytywniej, a przynajmniej tak sobie mówię. bo w końcu jest przecież dobrze, może i mogłoby być lepiej, ale nie mam na co narzekać. zazwyczaj jak tak się powie/ napisze to na drugi dzień dobry humor znika, ale miejmy nadzieję, że tak nie będzie.
ahh i ważne – kawa w Zadorze jest najjjjjjlepsza.

ogólnie wyszło o niczym. ale chyba o niczym miało być. notka wtf.