Archiwum dla Kwiecień, 2010

statystuję

w ostatnim czasie czuję się niepotrzebna i upierdliwa. mam wrażenie, że wszyscy mnie ignorują i nie zwracają na mnie uwagi. jestem zbędna. ponadto nie wnoszę nic dobrego do otaczającego mnie świata. ekspresja w moim wydaniu jest zbędna. nie odczuwam się ani ważna, ani przydatna. tylko taka męcząca, jęcząca i leniwa. tak, leniwa bardzo. studia mnie demotywują w ostatnim czasie, chociaż chyba je lubię. a więc ani nic nie wnoszę pozytywnego i dobrego, ani też nie jestem potrzebna. i choć pewnie nie przedstawia się to wszystko tak czarno, to właśnie tak się czuję. nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego. ale chciałabym grać większą rolę w tym wszystkim, co mnie otacza. ale chyba na ten moment jestem tylko statystą.

ps: a moi przyjaciele mają chyba szósty zmysł co do moich nastrojów.

„bo we mnie jest orkiestra, która grać razem nie daje rady”

„ja składam
się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem,
jedna mówi chce stąd wyjść, druga mówi ja zostaje”

cała składam się ze sprzeczności. potrafię pogodzić w sobie najskrajniejsze emocje, co składa się na to, że sama siebie czasem nie rozumiem, albo może rozumiem, ale nie wiem jak to ubrać w słowa. jeśli sama siebie nie rozumiem, to i innym trudno jest pojąć co mam na myśli. ale są takie osoby, które jakoś dają radę. tak mi się przynajmniej wydaje. kocham i nienawidzę; chcę iść i chcę zostać; jestem zła i szczęśliwa naraz; mówię tak i nie; chcę czegoś i nie chcę; płaczę i śmieję się; moje myśli krzyczą, choć mówię szeptem; jestem konfliktowa, a nie lubię się kłócić.
taka właśnie jestem. wybuchowa i jednocześnie łagodna jak dziecko. nie potrafię tego wyjaśnić, choć na swój sposób podoba mi się to, bo sama nie wiem, czego mogę się po sobie spodziewać. jestem sama dla siebie niespodzianką. czasem lepszą, czasem gorszą. przewidywalnie nieprzewidywalna.

a trzeba
mnie złożyć od nowa część po części jak klocki”

Fisz dobrze nawija. kocham tę nutę, choć do tej pory nie byłam świadoma, że mówi ona o mnie. może dlatego zawsze tak ją lubiłam, wyczuwalna nić porozumienia.

Tyle
sprzecznych zdań przeczących sobie nawzajem
Wypowiadam w tak krótkim czasie.
Nie dowiesz się co myślę przyglądając się mej mimice, ona nie zdradzi nic,
nie, nie zdradzi nic.
Jest mnie dwóch, może trzech, tylko ty możesz temu zaradzić,
Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku, poukładaj mnie proszę,
Bo taki podzielony na części jestem zupełnie do niczego, poskładaj tak
jak dziecko składa klocki lego”

nie wiem czy taka podzielona na części jestem do niczego, wydaje mi się, że nie zawsze, ale chyba często. czasem wolałabym być bardziej zrównoważona. nawet próbuję być! tylko niestety nie bardzo mi to wychodzi i czuję, że pomimo starań i tak się nie uda. czasami obawiam się jakiegoś rozdwojenia jaźni albo czegoś, ale chyba po prostu mam taki gorący temperament ;p w tym wszystkim najbardziej mnie boli moje niezdecydowanie. wiadomo, że nie można mi podsuwać dwóch dobrych rozwiązań, bo będę mieć nowy problem – które z nich wybrać ;p tak samo z paroma fajnymi bluzkami w sklepie. wtedy staję i nawet jeśli chwilę wcześniej byłam zdecydowana to nagle już o tym nie pamiętam, bo pojawiły się nowe opcje i już oczywiście nie wiem co mam zrobić. zresztą teraz już nie jest źle, kiedyś było gorzej. 

Stanę
przed Tobą, o tak od dołu do góry przez Ciebie polepiony.
Ja się nie zmienię, więc poukładaj mnie, a ja zapuszczę w tobie korzenie”

to mówi samo za siebie.