jeszcze nie pojechałam, a już tęsknię. zbiera mi się na płacz. nie potafię już bez ciebie żyć. wszystko jest szare i nic mnie nie cieszy. gdybyś tylko był obok.. tyle chcę ci powiedzieć. a noce? noce są straszne. kładę się i nawet nie mam się do kogo przytulić. jutro będzie o tyle dobrym dniem, że się zobaczymy. bo zobaczymy się prawda? a potem.. potem będzie najcięższy miesiąc mojego życia, a przynajmniej tak podejrzewam. tęsknię za twoim dotykiem, głosem, za twoimi oczami, za twoim śmiechem.. tak lubię jak się śmiejesz.. chcę z tobą porozmawiać, położyć się przy tobie. tęsknię za wszystkim w tobie. zresztą pewnie za 2 – 3 tygodnie będzie kolejna notka dokładnie o tym samym. oo.. i już płyną.. po policzkach. nie potrafię tego zatrzymać.. a przecież nawet nie pojechałam, minęły dopiero 3 dni odkąd się nie widzimy, to co ja powiem za parę tygodni? to samo, co dziś – że tęsknię.. tylko pewnie intensywniej..